LOVE.
Rozpinam białą koszule i rozpuszczam włosy, wystarczy sztywnej powagi, dłonią wędruje przez dekolt po kark i ramię, przypominam sobie Jej wytatuowany napis na łopatce. Dotykam najdelikatniej jak potrafię. Pytam czy zastanawiała się co chce powiedzieć jej własne ciało. Rozmawiamy.
-Wiesz, że Cię kocham?
Kocha!? Zamurowało. Jeszcze wczoraj chciałam wydrapać jej oczy. Krzyczałam, że nie zniosę tego jaka jest, chociaż by za te stertę ciuchów, które obiecała poskładać. Mówię Jej, że powinna dopracować pewne cechy charakteru, chcę by była najlepsza, bo jeśli nie ja to kto? Stoi cicho, lekko rozchyla usta.
Wiem, że wie.
-Bo Ty zawsze mówisz prawdę, może nie zawsze to co chciałabym usłyszeć, ale zawsze to co jest potrzebne.


