NA URODZINY

28. – CZEGO ŻYCZĘ SOBIE?

Życzę sobie WAS! Dobrych ludzi wokół, którzy używają pięknych słów, gdy mówią, mówią rozważnie i z sensem, nie rzucają słów na wiatr. To ważne, by to co się mówi płynęło prosto z serca.

Moja mama zawsze mówiła, że po osiemnastce czas leci szybciej. Puszczałam to gdzieś koło ucha jako jedną z tych wszystkich rodzicielskich mądrości, która nie ma przełożenia w prawdziwym życiu. Grubo się myliłam, bo widzicie, mama miała rację. Nie wiem jak to się dzieje, bo ja się nie zdążyłam przyzwyczaić do dwudziestki, a już jakieś dodatkowe osiem to są większe czary niż w Hogwarcie.

Życzę sobie MIŁOŚCI! By wypełniała mnie każdego dnia i była za każdym razem jak promienie słońca na twarzy. Budziła zachwyt, podziw, zaskoczenie. 

Przedrzyj się przez labirynt rąk, powiedz że wiesz.

Pewne rzeczy w życiu są po prostu pewne. Jak to, że co roku w grudniu zjem czekoladowego Mikołaja, tak to, że co roku o tej samej porze piszę sobie życzenia. Październik jest dla mnie złotym miesiącem podsumowań. Jesień zawsze jest dla mnie czasem, gdy potrzebuje więcej uwagi dla siebie, jestem dla siebie dobra, czulsza. To czas dokonywania nowych celów, obierania nowej drogi. Niektórzy robią to w Nowy rok, a ja podsumowuje to zawsze w swoje urodziny.

Życzę sobie PRACY! która sprawi, że o 6 rano zerwę się z łóżka z chęcią i uśmiechem. Ponieważ wiem, że w życiu trzeba kochać to co się robi, to ma być coś co nada sens wszystkiemu, gdy wszystko inne zawiedzie. W życiu trzeba robić coś nadzwyczajnego i mieć pewność, że praca coś znaczy.

Napisałam sobie mantrę! Ale mam głupie odczucie, że te życzenia mogą być również dla WAS. 

Nie marnować czasu!

Nie tłumaczyć się!

Z czułością mówić prawdę!